Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 918 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Polski Program Radiowy w Vancouver (1984-1990) CJVB 1470 AM ,

 

0 Jerzy Kusmider Producer CJVB Radio.jpg

 

Wspomnienia - Jerzy Kuśmider, kierownik "producer" w latach 1984-1990

Do Vancouver przyjechałem z Toronto w październiku 1981 roku i od razu włączyłem się aktywnie do życia polonijnego. Był to okres masowego napływu nowych emigrantów z Polski, tzw. emigracja „solidarnościowa”. W krótkim czasie zostałem prezesem Stowarzyszenia Techników Polskich, Oddział w BC. Organizowałem kursy adoptacji zawodowej dla nowoprzybyłych inżynierów i techników. Byłem współzałożycielem Towarzystwa Przyjaciół Solidarności w Vancouver i ogólnie działałem w różnych organizacjach polonijnych. 

 

W tym okresie w Vancouver nadawane były dwa polskie programy radiowe z dwóch niezależnych radiostacji:

1) Polski Program Radiowy - Radiostacja CJVB 1470 AM, nadawany w każdą niedzielę od godziny 14:30 do 15:30, kierowany przez Stanisławę Małczyńską (popularnie nazywaną „Stasia”).

11 Stasia Malczynska CJVB.JPG

Stasia Małczyńska

Zaraz po tym programie była nadawana z przysyłanej z USA taśmy, półgodzinna audycja: „Godzina Różańcowa Ojca Justyna z Buffalo NY”.

 

2) „Polska Fala nad Pacyfikiem” - Radiostacja CJJC, program kierowany przez Mariana Różewicza.

33 Marian Rozewicz.jpg

Marian Różewicz

Na samym początku mojego pobytu w Vancouver, jeszcze w gorącym okresie Stanu Wojennego w Polsce współpracowałem z tym programem.

Współpracowałem też z nowopowstałym polskim programem telewizyjnym na kanale 10 kierowanym przez Andrzeja Włodykę. Program ten nadał swoją pierwszą półgodzinną audycje 21 września 1981 roku, ale istniał bardzo krótko. Nadał tylko dwadzieścia kilka audycji.

 

Historia polskich programów radiowych w Vancouver sięga lat wcześniejszych.

W książce „Polacy w Brytyjskiej Kolumbii”. Wyd. 1988 czytamy:

 

„18 stycznia 1976 roku nadany został pierwszy program „Polska Fala nad Pacyfikiem” pod auspicjami Kongresu Polonii Kanadyjskiej i kierownictwem Mariana Różewicza…Program nadawany był na stacji CJVB do dnia 3 grudnia 1978 r, kiedy to na skutek nieporozumień z dyrekcją radiostacji, KPK przeniósł program do stacji CJJC w Langley.

Dnia 13 grudnia 1981 zarząd Kongresu zrezygnował z patronowania audycji radiowej i przekazał obowiązki związane z kontynuowaniem programu Federacji Polek, Ogniwo Nr 4. Wysokie opłaty za audycje (700-800$ miesięcznie) a także wydatki administracyjne i brak odpowiednich reklam handlowych, zmusiły Federacje Polek w końcu sierpnia 1982 do zrezygnowania z dalszego prowadzenia audycji…”

Pomimo braku wsparcia organizacji, dzięki osobistym wysiłkom Mariana Różewicza program kontynuował swoją działalność.

 

4 Stasia Malczynska.JPGStanisława „Stasia” Małczyńska we wspomnianej książce tak pisze o wcześniejszej działalności programu na stacji CJVB:

(Uwaga: W tekście tym zauważyłem, kilka drobnych nieścisłości i niezgodności, ale ze względów historycznych zamieszczam go bez zmian i komentarza.)

     55 Polski Program Radiowy w Vancouver S. Malczynska (Polacy w BC).jpg

Nowy Polski Program Radiowy na stacji CJVB 1470 AM powstał w roku 1978 z inicjatywy Mieczysława Latka, znajomego właściciela tej stacji, którym był Jan van Bruchem. 

66 Mike Latek 1986.jpg

Mieczysław Latek (pierwszy z lewej strony) był największym w tamtych czasach polonijnym businessmanem. Prowadził on Import-Export z Polską i Europą. Niezbyt miał czas na robienie programu. W prowadzeniu programu pomagał mu jego syn Wojciech oraz później zięć Janusz Król.

 

W styczniu 1981 roku Stasia Małczyńska przejęła prowadzenie programu. Była ona młodą kobietą z czwórką małych dzieci. Pracowała zawodowo w pełnym wymiarze czasu, wychowywała dzieci i jednocześnie była aktywna w życiu polonijnym, przede wszystkim program radiowy absorbował jej bardzo dużo czasu. Musiała dzielić rolę matki, żony i działaczki społecznej. Program był nadawany na żywo w każdą niedzielę z radiostacji znajdującej się w centrum Vancouver.

77 Stasia Malczynska i wspolpracownicy CJVB Radio.jpg

Stasia Małczńska (druga z prawej).

Pomagał jej Toni Jochlin (pierwszy z prawej), którego zadaniem było przygotowywanie i czytanie na antenie wiadomości. Okazyjnie pomagały jej inne osoby: Bogdan Idzikowski (trzeci z lewej), Witold Witkowski (drugi z lewej) i ja (pierwszy z lewej). Pomagała jej również moja żona Elżbieta, która podczas nadawania programu dyżurowała przy telefonie. Słuchacze telefonowali z różnymi sprawami: ogłoszenia, sugestie i uwagi np., że nie podoba im się muzyka itp. Elżbieta z anielską cierpliwością odpowiadała i uspakajała malkontentów.

W tym czasie w Polsce był stan wojenny a w Kanadzie jeszcze nie skończyły się czasy „paranoi” antykomunistycznej. Jeżeli ktoś chciał komuś zaszkodzić to nazywał tą osobę „komunistą”. Nie była to sprawa tylko Polaków. Na przykład u południowego sąsiada Kanady, nie jedna gwiazda filmowa, naukowiec albo działacz zostali zniszczeni tylko przez przypięcie im „łatki”, że jest „komunista”. Taka była historia na kontynencie amerykańskim i nie dotyczyło to tylko naszej polskiej grupy etnicznej.

Podobnie bywało też ze Stasią. Na przykład na jednym z zebrań w największej organizacji polonijnej w Vancouver, niezadowolony malkontent w bardzo wulgarny sposób, publicznie wyzwał ją od „komunistek”…, bo na antenie zagrała piosenkę „Ukochany Kraj, Umiłowany Kraj” w wykonaniu „Mazowsza”.

Antykomunistyczna „paranoja” nie ominęła też Mariana Różewicza, który jak wspomniałem prowadził program radiowy „Polska Fala nad Pacyfikiem”. Utrzymanie programu było bardzo kosztowne. Próbował on załatwić możliwość nadawania, praktycznie bezpłatnego programu ze stacji, Co-op Radio w Vancouver, ale niektórzy uważali wtedy, że stacja ta jest finansowana przez „partie komunistyczną” i zrezygnował z negocjacji z tą radiostacją.

 

Po trzech latach, Stasia była już zmęczona prowadzeniem programu, pomimo, że jej mąż Miecio bardzo ją wspierał i brał na siebie obowiązki rodzinne. Szukała kogoś odpowiedniego, kto mógłby przejąć jej kierownictwo programu i zaproponowała mi to zajęcie.

Dobrze wiedziałem, w jakiej sytuacji i warunkach prowadziła ona ten program. Miałem trochę obaw, ale moja żona Elżbieta obiecała mi pomagać. Toni Jochlin zgodził się nadal prowadzić dział wiadomości pod moim kierownictwem i w rezultacie zdecydowałem na podpisanie kontraktu z radiostacją.

88 1984.07 Zlot Harcerski Cultus Lk. Jerzy Kusmider  nowy Kierownik Polskiego Pr. Radiowego CJVB.jpg

Polonia w Vancouver oficjalnie dowiedziała się o zmianie kierownictwa programu, w lipcu 1984 roku na obozie harcerskim w Cultus Lake.

99 1984.07 Zlot Harcerski Cultus Lk. Msza Sw..jpg

Na obóz zostali zaproszeni liczni przedstawiciele i działacze organizacji polonijnych z Vancouver. Podczas tego obozu miało miejsce przykre wydarzenie. W nocy, śpiąc w namiocie zmarł nagle na zawal serca Harcmistrz Marian Różewicz, redaktor programu radiowego „Polska Fala nad Pacyfikiem”.

W takiej sytuacji zostałem kierownikiem jedynego polskiego programu radiowego i jednocześnie jedynego polonijnego środka przekazu w Vancouver, gdzie w tamtych czasach nie było żadnej polonijnej gazety ani regularnego programu telewizyjnego.

 

W roku, 1984 kiedy przejąłem kierownictwo programu, w Polsce stan wojenny oficjalnie skończył się, ale cały czas funkcjonowała bardzo dokładna cenzura, środków przekazu. Władze PRL walczyły o utrzymanie systemu i oczywistą sprawą była chęć kontroli polonijnych mediów.

Bardzo wiernymi słuchaczami mojego programu byli marynarze polskich statków rybackich, które często i długo stały w porcie Vancouver, gdzie zmieniały się załogi. Wiadomości, które przekazywałem na antenie mojego programu dla niejednego marynarza miały wpływ na podjęcie decyzji, wracać do kraju, czy starać się o pozostanie w Kanadzie? Załogi tych statków były spragnione prawdziwych informacji z kraju. Dlatego program mój był w centrum uwagi różnego typu agentów. Poza granicami władze PRL miały ograniczone możliwości, ale cały czas musiałem uważać i rozpoznawać tych agentów. Przestudiowałem książkę wydaną na zachodzie pt. „Czarna księga cenzury PRL” napisaną po ucieczce do Szwecji cenzora i wywiezieniu tajnych informacji o działalności cenzury w mediach. Czytałem też o działalności służb bezpieczeństwa PRL. Wszystko to ułatwiało mi prowadzenie programu i stałą walkę z różnego typu intrygami inspirowanymi przez te służby, bezpośrednio lub przez „podpuszczanych” nieświadomych polonusów. Niektóre osoby z SB kręcące się wokół programu rozpoznawałem, ale wolałem je bardziej kontrolować niż eliminować, bo przyszły by inne i musiałbym je na nowo rozpoznawać.

 

Organizacja i format programu

W okresie 6 lat prowadzenia przeze mnie programu warunki umowy z radiostacją nieznacznie zmieniały się w zakresie opłat i wymogów merytorycznych. 

Radiostacja była prywatna, niefinansowana przez rząd ani żadną organizacje kanadyjską, jak to się niektórym osobom wydawało. Czas na antenie był płatny. Polski Program miał do dyspozycji jedną godzinę czasu antenowe na tydzień. W każdą niedzielę od 14:30 do 15:30. Po moim programie była nadawana półgodzinna audycja w języku polskim „Godzina Różańcowa Ojca Justyna z Buffalo”. Program ten był nadawany z taśmy nagranej w USA i nie miał żadnego związku z moim programem, jedynie ja obsługiwałem pulpit kontrolny radiostacji, co było uwzględnione w warunkach finansowych mojego kontraktu.

W ramach kontraktu z CJVB 1470 AM, płaciłem radiostacji ustaloną tygodniową sumę. Do mojego godzinnego programu musiałem wstawiać ogłoszenia handlowe i publiczne opłacone bezpośrednio do radiostacji. Ogłoszenia te najczęściej musiałem tłumaczyć na język polski.

Największy problem miałem z tzw. „Canadian Content” to znaczy według CRTC (rządowej agencji kontrolującej radiofonie w Kanadzie). Musiałem do programu wstawiać piosenki i melodie wykonawców kanadyjskich. Jednocześnie program w 100% miał być polskojęzyczny. Na początku mojego kierownictwa programu było wymagane 30%, później zredukowano do 10% tych kanadyjskich utworów, co było bardziej realne do stosowania się. W tamtych czasach było bardzo mało nagrań w języku polskim stworzonych przez mieszkańców Kanady. Zmuszony byłem czasami oszukiwać i „odfajkowywać” na oficjalnym logu programu trzy fajeczki przy trzech z dziesięciu piosenek zwykle granych podczas całego programu.

Gorzej było, jak co jakiś czas miałem kontrole i musiałem wpisywać do załącznika logu, tytuły i nazwiska wykonawców. Wtedy wyciągałem nieliczne płyty, które miałem do dyspozycji i byłem OK z wymaganiami rządowymi, ale od razu narażałem się na krytykę słuchaczy, że znowu te same „usia siusia” zespołu ludowego z Toronto, albo instrumentalne utwory Kohena, Kanadyjczyka z polskim korzeniami.

Podobne reklamacje leciały jak grałem zbyt często „Ave Maryja”, które było najczęstszym życzeniem słuchaczy płacących za podanie wiadomości o zgonie jakiejś osoby. Przy takich okazjach program dostawał hojne dotacje, więc musiałem grać i jednocześnie narażać się na krytykę i komentarze. Dodatkowym problemem było to, że jedyna posiadana przeze mnie płyta gramofonowa z nagraniem „Ave Maryja” miała ponad 5 minut a skrócić nie mogłem, bo kto płaci to wymaga.

W tamtych czasach nie było komputerów i obecnych zdobyczy techniki. Płytki CD zaczęły pokazywać się dopiero pod koniec kierowania przeze mnie programu, ale do radiostacji jeszcze nie dotarły.

1010 CJVB magnetofony tasmowe.jpg

Wszystko było nagrywane na magnetofonach taśmowych z dużymi szpulami. Muzyka była z płyt gramofonowych lub kasetek. Ogłoszenia i reklamy, stałe bloczki programu np. czołówka, zakończenie itp., było nagrywane na dużych kasetkach z taśmą o zamkniętym obwodzie. Podobne do używanych w tamtych czasach kaset „8-track”.

1111 Magnetofon tasmowy w domu.jpg

 W domu miałem magnetofon szpulowy z mikserem i mogłem w ciągu tygodnia przynajmniej częściowo nagrać materiał do programu. Jakość nagrania była trochę gorsza, bo moje mieszkanie na 11 piętrze wieżowca obok ruchliwej ulicy nie miało radiowej akustyki.

1212 Reporter Wizyty JP II.jpg

Wywiady i reportaże w terenie nagrywałem na magnetofonie kasetowym.

 

13 1984 Wizyta JP II.jpgPodczas wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w Vancouver w roku 1984 byłem akredytowanym reporterem do obsługi medialnej.

1414 reporter.jpg

Nagrywałem reportaż podczas uroczystości i Mszy Świętej na lotnisku w Abotsford. Ojciec Święty przeleciał potem helikopterem do Vancouver a ja medialnym autobusem z wieloma reporterami przejechałem przez kordony policyjne na Stadion BC Place, gdzie była następna uroczystość z udziałem Jana Pawła II. Byłem chyba nielicznym Polakiem w Vancouver, który był na spotkaniu z Ojcem Świętym dwa razy w tych dwóch odległych od siebie miejscach.

1515 Kardynal J. Glemp.jpg

Robiłem też reportaż z wizyty w Vancouver kardynała Józefa Glempa.

 

16 Expo86 Media1.jpgPodczas Światowej Wystawy Expo 1986, byłem akredytowanym reporterem i przez pół roku trwania wystawy miałem wstęp na wystawę oraz towarzyszące imprezy.

Radiostacja CJVB, co roku brała udział w świątecznym „Timmy’s Xmas Telethon”, podczas, którego zbierano dotacje na organizacje charytatywną pomagającą chorym dzieciom. Polski program też uczestniczył w tej dobroczynnej akcji.

Podczas „Telethon” program nadawany był z teatru Queen Elizabeth w Vancouver, gdzie odbywały się różne występy. Grupa moich współpracowników aktywnie pomagała mi.

1717 Telethon.jpg

Od lewej stoją: Toni Jochlin, Bogdan Idzikowski i moja żona Elżbieta. Ja przy mikrofonie.

 

Każda niedziela była dla mnie pracowitym dniem. Zaczynałem od Polskiego Kościoła Św. Kazimierza w Vancouver. Po Mszy Św. spotykałem słuchaczy, którzy przekazywali mi teksty ogłoszeń, opłaty i dotacje na utrzymanie programu. Był to mój dobry kontakt ze słuchaczami, bo wtedy nie istniał Internet, nawet fax też był mało znany a poczta dostarczała korespondencje zbyt długo. Z kościoła szybko jechałem do studio w centrum Vancouver.

 

Studio montażowe miałem do dyspozycji około jednej godziny przed programem. Mogłem w tym czasie przygotować materiał do programu. Zwykle nagrywałem tylko część tekstów, komentarzy, życzeń itp. Czasami nawet zdążyłem wmontować kilka melodii

O godzinie 14:30 zaczynał się mój czas antenowy. Przechodziłem do innego pokoju i siadałem przy głównym pulpicie kontrolnym radiostacji. Czołówka z polonezem Chopina leciała z taśmy. Do mikrofonu mówiłem na żywo. Tak samo, na żywo miksowałem przygotowane wcześniej taśmy, muzykę najczęściej z płyt gramofonowych a reklamy z kasetek o zamkniętym obiegu. Czasami miałem zaproszonych gości na wywiady, albo komentarze to najczęściej nagrywałem wcześniej, ale czasami puszczałem też na żywo.

1818 pulpit kontrolny radiostacj.jpg

Wiadomości były czytane na żywo. Na początku mojego kierownictwa programu przygotowywał i czytał Toni Jochlin. Potem zmieniali się kolejni współpracownicy: Bogdan Idzikowski (działacz Solidarności), Damian Balinowski (zaczynał u mnie a później robił to samo w kanadyjskich programach oraz na Hawajach).

1919 JK, Joanna Komorowska, M. Nowak.jpg

Na zdjęciu toast szampanem po nadaniu programu świątecznego.

Maciej Nowak (z prawej strony) współpracował ze mną najdłużej, ale tak jak większość moich „news dirctor” ograniczał się głównie do wiadomości. Przez dłuższy czas aż do końca mojego kierowania programem oprócz Macieja, pomagała mi w różnych sprawach programowych Joanna Komorowska (w środku).

W między czasie przewinęło się kilka innych osób przygotowujących wiadomości albo pomagających w innych sprawach programowych jak na przykład: Beata Szczęsna, Barbara Nodzykowska, prezesi KPK: Józef Stawecki i Bolesław Wiliński.

Byli też tacy, którzy pomagali tylko do momentu napisania przeze mnie listu referencyjnego, że współpracują z programem radiowym i co w nim robią. Każda pomoc dla programu była bardzo przydatna, ale często ja sam musiałem być uniwersalny i robić wszystko jak brakowało pomocników.

Przygotowywanie wiadomości z Polski, Kanady i świata nie było takie proste jak obecnie, bo nie było Internetu. W radiostacji był dalekopis prasowy, ale pomimo burzliwych wydarzeń w Polsce nie było zbyt wiele wiadomości. Dużo informacji było na podstawie prasy polonijnej z Toronto i USA, ale oczywiście było to z dużym opóźnieniem. Wielu słuchaczy nie dostrzegało tego, bo to i tak było jedyne źródło informacji w języku polskim na zachodnim wybrzeżu Kanady. W okresie sześciu lat prowadzenia przeze mnie programu, Polska przeżywała olbrzymie przemiany społeczna gospodarcze, obradował „okrągły stół” a w moim programie trzeba było starać się, żeby przekazywać w miarę najnowsze wiadomości.

Stałym współpracownikom przygotowującym i czytającym wiadomości płaciłem z kasy programu symboliczne wynagrodzenie za poświęcany czas. Była to forma bardziej zachęty do ciągłości pracy niż faktyczne wynagrodzenie, bo inni pomagający mi w programie przychodzili najpierw pełni zapału, ale jak orientowali się, że jest to regularna praca a nie medialna zabawa to szybko odchodzili.

 

Finansowanie programu, czyli zdobywanie funduszy było dla mnie bardziej pracochłonne niż robienie samego programu. Tylko ogłoszenia i reklama nie wystarczały na zapłacenie czasu antenowego.

Mój kontrakt z radiostacją był dość złozony

Część ogłoszeń była opłacona bezpośrednio do radiostacji CJVB i ja miałem obowiązek umieścić je w programie. Za ogłoszenia tzw. sponsorów, czyli polonijne bussinesy i organizacje, opłaty wpływały do kasy mojego programu.

Jeden z głównych wpływów finansowych programu, był koncert życzeń: na imieniny, urodziny, zgony, o których pisałem powyżej i inne okazje. Słuchacze dostarczali teksty i niestety często wybierali sobie utwory muzyczne, co czasami kolidowało z resztą programu, ale za to płacili.

Zwykle przed świętami Bożego Narodzenia wykupywałem dodatkowy czas antenowy i nadawałem specjalny program z życzeniami świątecznymi. Dochód z opłat za te życzenia był bardzo ważny, bo przez okres całego roku uzupełniał niewystarczające miesięczne wpływy.

Przygotowanie takiego dodatkowego programu, czyli zebranie kilkudziesięciu tekstów życzeniowych, ułożenie je w odpowiedniej kolejności, dobranie muzyki i świątecznych komentarzy oraz nagranie tego na taśmę wymagało bardzo dużo pracy. Nadanie tego na antenie na żywo praktycznie było nie możliwe.

Dodatkowa trudność polegała na możliwości uzyskania studia montażowego, bo na moim domowym magnetofonie szpulowym nie wszystko byłem w stanie zrobić. Nie jeden etniczny program stacji CJVB robił to samo i często jedyna możliwość zarezerwowania studio była w nocy. Moja żona wtedy często pracowała w nocy a mieliśmy małe dziecko. Nie mieliśmy, z kim zostawić malucha na całą noc i ja śpiące dziecko wyciągałem z łóżeczka, wiozłem je do radiostacji, kładłem niemowlaka na podłodze i mogłem w tym czasie zająć się przygotowaniem programu.

Musiałem dawać sobie radę w każdej sytuacji i bardzo byłem zadowolony, że zwykle nie byłem sam i znajdywałem pomocników do takich nagrań np. Joanna Komorowska pomagała mi dodając swój kobiecy głos, żeby przeplatać na dwa głosy czytane życzeń.

2020 Zabawa w SPK.jpg    2121 Koncert Buleczka.jpg

Polonijne zabawy taneczne były też dużą pomocą w utrzymaniu programu. Organizowałem je głównie w lokalu Stowarzyszenia Polskich Kombatantów przy ulicy Kingsway w Vancouver. Organizacja ta była bardziej życzliwa programowi niż Polskie Towarzystwo „Zgoda” gdzie zabawy organizowałem rzadziej.

Organizowanie koncertów polskich artystów też zasilało fundusz programu. Oprócz tych powyższych wpływów finansowych miałem drobne dodatki, na przykład sprzedaż książek, głównie „Kalendarza Polskiego” wydawanego w Chicago. Przy okazji ich sprzedaży i dostarczenia do domu, dostawałem dotacje na prowadzenie programu.

 

Sprawy finansowe miały duże odbicie w relacjach z polonijnymi organizacjami w Vancouver. Chciały one kontrolować i narzucać mi, co i jak mam robić, co nadawać i jak prowadzić program, jednocześnie nie chciały i nie były w stanie pokryć wszystkich kosztów. Z drugiej strony, radiostacja, z którą miałem prywatny kontrakt i osobistą prawną odpowiedzialność nie wyrażała zgody na kontrolę programu przez osoby trzecie. Ja musiałem sprawy rozgrywać dyplomatycznie, ale pomimo tego, co jakiś czas rozpętywały się, jak ja to nazywałem „wojny radiowe”. Rozumiałem, że było to w dużej mierze rozpętywane przez agentów SB i nieświadomie „podpuszczane” przez nich osoby.

 

Osoby bardziej zainteresowane tymi „wojnami” zachęcam do przeczytania korespondencji i wyciagnięcia własnej opinii. Zestaw tych materiałów jest tylko przykładem tego, co niestety absorbowało mój czas podczas całego okresu prowadzenie przeze mnie programu.

22http://pu.i.wp.pl/bloog/94328245/603083/22_List_CJVB_do_KPK__eO_big.jpg

23http://pu.i.wp.pl/bloog/94328245/603083/23_List_CJVB_do_KPK__7Y_big.jpg

24http://pu.i.wp.pl/bloog/94328245/603083/24_Zalacznik_1a_s4_big.jpg

25http://pu.i.wp.pl/bloog/94328245/603083/25_Zalacznik_1b_jf_big.jpg    

Proszę zwrócić uwagę, że pod „sprawozdaniem” (załączniku Nr.2) tendencyjnie dyskredytującym mnie przez tzw. „Komitet”, nikt nie podpisał się imiennie. Jedynie wykreślono organizację SPK, która nie chciała mieszać się do tych spraw. To były metody działania, z którymi ja spotykałem się na bieżąco.

26http://pu.i.wp.pl/bloog/94328245/603083/26_1986_KPK_3_zal_2b_EP_big.jpg 

 

Po kilku latach prowadzenia programu chciałem zrezygnować, ale nie było odpowiednich osób, które mogłyby i chciały przejąć kierownictwo. Kto wiedział, na czym polegało moje kierownictwo i w jakich warunkach polonijnych pracowałem, to nie był zainteresowany.

Właściciel radiostacji był bardzo życzliwy polskiemu programowi, ale „business is business”, z organizacjami nie chciał wchodzić w kontrakty, bo miał doświadczenie z wcześniejszych lat.

Chciałem zrezygnować, ale jak to było zrobić, żeby nie stracić autorytetu osobistego i żeby malkontenci nie mówili, że „wyrzucono mnie z radiostacji” i inne oszczerstwa, których na bazie doświadczeń mogłem spodziewać się.

 

Na szczęście w tej sytuacji zapowiadały się zmiany w radiostacji. Właściciel Jan van Bruchem zamierzał iść na emeryturę i sprzedać radiostacje. Żeby korzystniej sprzedać business potrzebował wykazać w księgowości większe wpływy z Polskiego Programu, który cały czas był i tak na ulgowych zasadach, poniżej cennika radiostacji. Taki układ istniał przez lata, bo niewątpliwie dyrekcji radiostacji zależało na utrzymaniu większej ilości języków na antenie, bo radiostacja miała licencje na programy wielokulturowe i liczył się każdy język a niestety z polskojęzycznego programu trudno było uzyskać wyższe wpływy.

Na wiosnę 1990 roku dostałem propozycje odnowienia kontraktu ze znacznie wyższymi opłatami. Poinformowałem o tym na antenie programu i prosiłem o konkretne wsparcie finansowe.

1 lipca 1990 roku została nadana ostatnia audycja pod moim kierownictwem i ogłosiłem zawieszenie nadawania programu na okres letni do czasu uzyskania odpowiednich gwarancji finansowych, lub znalezienia innej chętnej osoby do prowadzenia programu.

Mój kilkuletni współpracownik przygotowujący i czytający wiadomości na antenie mojego programu Maciej Nowak zdecydował spróbować i zgodził się na nowe warunki opłaty znacznie wyższe niż ja płaciłem. Nie wiem jak chciał on finansować program… może jemu i niektórym polonusom wydawało się, że jak ja odejdę to polonia i organizacje będą popierać finansowo, co oczywiście było nie realne.

Podczas zawieszenia nadawania programu, niedzielny czas audycji został wykupiony przez inny program. Jedyne, co było możliwe to nadawanie w środę wieczorem.

27 Maciej Nowak -ulotka.jpg

17 października 1990 roku została nadana pierwsza audycja pod nowym kierownictwem Macieja Nowaka. Pomagałem mu trochę w przygotowywaniu programu, ale już w bardzo ograniczonej formie. Kilkakrotnie na antenie jego programu wygłaszałem odezwy o wspieranie finansowe programu.

 

Wkrótce okazało się, że musi on dokładać ze swoich pieniędzy na opłacenie czasu antenowego. Ja osobiście, po wieloletnim prowadzeniu programu, miałem dobre układy z właścicielem radiostacji. Przedstawiłem mu sytuację finansową programu i sytuację nowego kierownika Macieja Nowaka. Wynegocjowałem umorzenie wysokich kar umownych za zerwanie kontraktu. Właściciel zgodził się na tygodniowe wymówienie i zapłacenie tylko bieżących opłat.

Analizując całokształt powodów zamknięcia Polskiego Programu Radiowego na Stacji CJVB Radio 1470 AM w Vancouver, trzeba powiedzieć, że niewątpliwie duży wpływ na to miały przemiany społeczno-polityczne, jakie nastąpiły w Polsce w roku 1990. Rozpad systemu komunistycznego zmienił też mentalność „paranoi” antykomunistycznej. Wspomnę, że kiedy ja zaczynałem prowadzenie kosztownego programu na prywatnej stacji, Marian Różewicz próbował negocjować nadawanie programu ze stacji, Co-Op Radio w Vancouver. Zrezygnował, bo wtedy nazwano by go komunistą.

7 lat później mentalność polonii zmieniła się i mógł powstać Polski Program Radiowy „NoFa” nadawany ze stacji, Co-Op Radio w Vancouver. Program ten istnieje do chwili obecnej i nadawany jest bez opłat za czas antenowy, jedynie zbierane są niewielkie dotacje od słuchaczy programu na pokrycie drobnych kosztów.

Po zamknięciu programu było mi trochę żal, że program nie istnieje. Lubiłem prace medialną, i w krótkim czasie zacząłem wydawać „Polski Przewodnik Handlowy w Vancouver”. Był to rocznik w rodzaju książki telefonicznej.

28 Polski Przewodnik Handlowy w Vancouver 1991-9.jpg

Pierwsze wydanie w roku 1991 było tylko czterostronicowe, ale późniejsze wydania rozrastały się i było zwykle 20 stron wypełnionych małymi okienkami ogłoszeń handlowych i polonijnych.

Wkrótce zaczęły powstawać gazety polonijne, kolejne polskojęzyczne programy radiowe i telewizyjne. Niektóre z nich działają do chwili obecnej.

W roku 1999 zakończyłem wydawanie „Polskiego przewodnika Handlowego w Vancouver”. Rozwinął się Internet i ja swoje zainteresowania medialne realizuje redagując strony internetowe w języku polskim, które informują o życiu polonijnym w Vancouver. Robię też bardzo dużo filmów, które można oglądać na You Tube. Dużo z tych filmów to reportaże z życia polonijnego w Vancouver.

 

To, co napisałem w powyższym opracowaniu, jest tylko małym wycinkiem historii mediów polonijnych w Vancouver. Dla współczesnych czytelników i młodszej emigracja dużo z wątków, które poruszyłem może wydawać się niezrozumiałe. Organizacje i ludzie oraz ich mentalność zmienia się, ale ponad ćwierć wieku temu tak było, historii nie powinniśmy zmieniać. Starałem się pisać jak najwierniej to, co pamiętam i to, co odszukałem w moich archiwach. Zrobiłem to dla zachowania w pamięci tych, co jeszcze żyją oraz dla przyszłych historyków, którzy może kiedyś będą analizować te bardzo burzliwe czasy polskiej imigracji w Kanadzie.

 

Jerzy Kuśmider

(luty 2015)



piątek, 20 października 2017

Moja strona

Informacje o mojej pracy, podróżach, hobby i żeglarstwie

Polecane strony

"Nasza Klasa"

"You Tube"